Historię Krety znamy dość dobrze, dzięki wolontariuszom oraz sąsiadom, którzy przychodzili ją dokarmiać. Suczka była psem podwórkowym, którego zadaniem było stróżowanie… i tak spędziła osiem lat życia. Krecia — tak ją wszyscy wołają i na to imię reaguje — mimo wszystko jest bardzo pozytywnie nastawiona do człowieka. Chętnie wychodzi na spacer i pozwala się głaskać.
Niestety dotychczasowe warunki, które zapewniał jej opiekun odcisnęły piętno na jej kondycji i zdrowiu. Krecia trafiła do nas z podejrzeniem ropomaciczy i pierwsze tygodnie na Paluchu spędziła w szpitalu. Na szczęście jest już po operacji i ma się dobrze. Jej sierść jest matowa i szorstka, ma przerośnięte pazurki — nic dziwnego, skoro nikt się nią nie interesował, a do jedzenia dostawała tylko to, co przynieśli jej okoliczni mieszkańcy.
Chociaż Krecia jest z nami krótko to zdążyła rozkochać w sobie wszystkich wolontariuszy. To materiał na cudowną, wierną i oddaną towarzyszkę życia, która w zamian za odrobinę uwagi odda przyszłemu opiekunowi całe swoje psie serduszko.