W spojrzeniu Cywila jest bezbrzeżne zdziwienie. Jakby pytał – jak to się stało, że się tu znalazłem? Tego niestety do końca nie wiemy. Być może to historia jakich wiele – pies kupiony pokątnie w jakimś internetowym serwisie, za psi (nomen omen) pieniądz, wiódł pieskie życie na jakimś podwórku albo jako stróż firmowy. A potem nagle się zestarzał, łapki przestały działać jak trzeba, pojawiły się choroby. Na co komu chorujący stróż? I tak Cywil trafił do schroniska. Tu okazał się być psem spragnionym ciepła, kochającym ludzi i tęskniącym za bliskością. Cywil jest też chętny na spacery, ale ze względu na niedawną operację łapy nie powinien chodzić daleko. Wygląda na to, że operacja się udała, a on dochodzi do siebie w dobrym tempie.
Jest gotowy, by zamienić schroniskowe kraty na ciepły dom. Bardzo na to czeka!