Jak taka mała ślepa kluseczka trafiła do schroniska? Jak sobie radziła wcześniej?
Maleńki, niewidomy Orzeszek musiał chyba mieć dom, ale nikt się po niego do schroniska nie zgłosił. Futerko ma śliczne, ząbki w jako takim stanie, serduszko zdrowe, jak na jego wiek.
W schronisku jest zagubiony, dużo śpi. Ale wizyta u weterynarza zupełnie go nie przeraziła. Na spacerze dużo wącha, idzie chętnie, smycz chyba zna.
Nagły dotyk powoduje u niego lekkie zdenerwowanie – co jest normalne u niewidomego psa, ale głaskanie raczej mu się podoba. Bez problemu pozwala się brać na ręce.
Spotkanie z niedużą sunią przebiegło dobrze, chociaż Orzeszek nie był przesadnie zainteresowany interakcją.
Póki co Orzeszek jest maleńką, puchatą zagadką. Ale może zamiast ją rozwiązywać, trzeba go po prostu pokochać? A pokochać takie urocze maleństwo na pewnie nie będzie trudno. My już jesteśmy pod jego urokiem????