Jeśli to prawda, że wiele możemy sie nauczyć od psów, to Homer byłby świetnym nauczycielem jak żyć pełnią życia, nawet w najtrudniejszych okolicznościach. Spójrzcie na jego historię - życie spędził z człowiekiem, który nie powinien mieć psów, a teraz tkwi w schronisku. Nie wiadomo, czy to gorzej, czy lepiej. Na pewno życie nadal jest trudne i nieprzyjazne. Innego Homer nie zna. Skazany na obce miejsce i kraty, potrafi zaufać i pokochać nowych ludzi. Nawiązuje przyjaźnie z suczkami, rozkoszuje się każdym spacerem, każdą przygodą. Korzysta z każdej szansy na 100% - uczy się, jak żyć wśród psów, z którymi miewał dotąd trudne relacje. Myśli, zbiera doświadczenia, rozwija się. To ciężka praca, ale on ma z tego wielką frajdę. Marznie w mrozy, cierpi w izolacji, frustruje w hałasie, ale zawsze wita człowieka z entuzjazmem, gotów na wszystko, co mu zaproponuje. Ma ten rodzaj wytrwałości i pogody ducha, którego się zazdrości. Brakuje mu tylko przyjaciela, który da mu szansę na życie warte tego wielkiego psiego uśmiechu, którym nas wita.