Jedni lubią po lesie, inni po polach – Kifer jest otwarty na każdą opcję. Daleko od schroniska, gdy całe napięcie związane z przebywaniem w kojcu, w dużym skupisku zwierząt i w ciągłym stresie zaczyna z niego schodzić, Kifer zmienia się nie do poznania. Wtedy wychodzi z niego prawdziwy rozkoszniaczek – beztroski motylek (choć wagi raczej ciężkiej), z którym po prostu miło i wesoło się poszwendać... Bo jeśli myślisz, że spacer z Kiferem to męka, ciągnięcie i modlitwa o przetrwanie, jesteś w błędzie. Jasne, Kiferski to silny pies i potrafi pociągnąć, więc refleks i odrobina krzepy zawsze się przydadzą, ale zdecydowanie bliżej mu do trybu szwendacza – spokojnego węszyciela niż nakręconego biegacza. Kifer chętnie zwiedza nowe miejsca, lubi zamoczyć łapki w wodzie, wytarzać się w trawie i poszukać sobie czegoś do jedzenia. Czasem będzie to kolba kukurydzy, czasem inny ziemniaczek prosto z pola. Swoje „skarby” potrafi też całkiem elegancko wymieniać na smakołyk. Zdecydowanie jest typem psa, który bardziej pracuje nosem niż nogami. Najważniejsze, żeby było gdzie i z kim chodzić. Właśnie tak widzimy Kifera w przyszłości – w naturalnych terenach, u boku człowieka, który rozumie, że dla wrażliwego psa łąka, las czy pole to nie fanaberia, a spełnienie podstawowych potrzeb. W marzeniach widzimy też dalszy ciąg tej historii: po porządnym spacerze Kiferek wywala się do góry kołami na posłaniu i drzemie jak słodkie „bobo”.
Co nieco wiemy o jego wcześniejszych losach. Bezdomność nie jest dla Kifera nowym doświadczeniem – nawet wtedy, gdy miał „swoich ludzi”, dzielił z nimi los bezdomny i mieszkał w pustostanie. Te czasy już minęły: pustostan został rozebrany, drogi ludzi się rozeszły, a Kifer trafił do schroniska, gdzie musiał nauczyć się nowej rutyny i tego, że na spacer i na człowieka się czeka. Mimo to wciąż ma w sobie dużo pozytywnego nastawienia do świata – lubi nam towarzyszyć, dość łatwo zaprzyjaźnia się z nowymi osobami, nieśmiało dopytuje o głaski. Jednocześnie wyraźnie widać, że hałas, napięcie innych psów, ciasna klatka i brak przestrzeni bardzo mocno odbijają się na jego dobrostanie.
Nie mamy wątpliwości – schronisko to najgorsze miejsce, do którego Kifer mógł trafić. Dlatego pilnie szukamy dla niego odpowiedzialnych opiekunów, gotowych poświęcić mu czas, uwagę i energię. Kifer szuka domu w zielonej, podmiejskiej okolicy, u boku ludzi cierpliwych, spokojnych, konsekwentnych i lubiących długie spacery. Na ten moment rekomendujemy, aby był to dom bez innych zwierząt, choć nie wykluczamy, że w przyszłości mógłby mieć psich kolegów – obecnie, w warunkach schroniskowych, trudno zapewnić mu odpowiednie doświadczenia, a sam Kiferski wyraźnie częściej stara się psy omijać, niż brylować w ich towarzystwie.